4/20/2016

Am I your father?

UWAGA! Artykuł może zawierać śladowe ilości spoilerów do serialu The 100. Jeśli  nie jesteś na bieżąco, zachowaj ostrożność.

Pomału zbliżamy się do finału trzeciej serii The 100. Widzów dręczą ważne pytania. Kto i jak pokona Alie? Jak zachowa się nowa Komandor wobec mieszkańców Arkadii? Po poruszających śmierciach ważnych bohaterów zastanawiamy się też, kto jeszcze zginie… Ja zajmę się trochę mniej wyeksponowanym w serialu pytaniem, mianowicie kto jest ojcem Bellamy’ego i Octavii?



W serialu kilkakrotnie mieliśmy okazję poznawać przeszłość bohaterów, jeśli chodzi o rodzeństwo Blake’ów, był to odcinek „His Sister’s Keeper”. Jednak nie dowiedzieliśmy się tam niczego na temat ich ojca. Najwygodniej jest założyć, że zginął – chyba nawet w serialu ktoś wspomina o jego śmierci (odcinek pilotażowy).

Rodzinka Blake'ów

Oczywiście może to być jakiś randomowy mieszkaniec Arki, którego nie mieliśmy okazji nawet zobaczyć. Wiele osób skłania się jednak ku teorii, że jest to ktoś, kogo dobrze znamy. Kandydat jest tylko jeden: Marcus Kane.


Muszę powiedzieć, że mimo braku rzetelnych dowodów, jestem całym sercem za tym, żeby to był właśnie Kane.

A dowodów rzeczywiście jest mało. Zacznijmy od tego, że mimo wielu różnic, jednak jest to serial na podstawie książek. W powieściach Kass Morgan, ojcem obojga Blake’ów jest kanclerz Jaha.


W serialu jest to z oczywistych względów mało prawdopodobne – Jaha jest troszkę zbyt opalony.

#familyphoto
Marcus może nigdy nie był Kanclerzem, ale na pewno aspirował do tej pozycji, i w trzecim sezonie był naprawdę blisko osiągnięcia celu. Może więc ojcem Bela i Octavii rzeczywiście jest ktoś w rodzaju Kanclerza.


Malutka Octavia

Jak wiemy, Octavia była ukrywana przez około 16 lat. Kawał czasu, i myślę, że nie udałoby się to, gdyby nie pomoc kogoś wysoko postawionego. I tu Kane pasuje świetnie, bo był jednym z najważniejszych ludzi na Arce. Mógł informować matkę Octavii o ewentualnych kontrolach, mógł pomóc ją ukryć w dziurze w podłodze – w końcu Arka była bardzo dobrze kontrolowana przez jej władzę. Czy takie dziury w ogóle były tam legalne?

Bellamy... Kane?

Jeśli chodzi o Bellamy’ego, można się dopatrzeć pewnych podobieństw między nim a Marcusem. Ciemne oczy, ciemne włosy – u Marcusa już trochę siwe. Ich zachowanie jest całkiem podobne, obaj są gotowi do poświęceń, aby ratować tych, na których im zależy. Niektórzy posuwają się do porównywania relacji Bela z Clarke do relacji Kane’a z Abby. Byłoby zabawnie, gdyby okazali się jedną wielką rodzinką.

Kabby


Bellarke
Dla wielu zwolenników tej teorii kluczowy był moment, gdy w ósmym odcinku drugiego sezonu Marcus zwraca się do Bellamy’ego per „synu”. Nie da się też nie zauważyć, że Kane żywi głęboką sympatię zarówno do Octavii, jak i jej brata. Może to stąd wynika jego bliska (przynajmniej przed Pike’iem) relacja z Bellamym, może Kane po prostu lubi i szanuje tego chłopaka, ale może jednak to coś więcej… Niewątpliwie byli/są ze sobą dość blisko, na tyle, aby potwierdzać fanowskie teorie – ja sama zaczęłam się nad tym zastanawiać przy ósmym odcinku trzeciego sezonu, kiedy to Kane’owi prawie udało się przeprowadzić sprytny plan pozbycia się Pike’a. Już prawie wyjechał z Arkadii, ale na drodze stanął mu Bel. Oczywiście chyba nikt nie spodziewał się, że Kane go przejedzie, ale jednak w tej scenie było coś, co sugerowało naprawdę duże przywiązanie Marcusa do Bellamy’ego.

Sam Bob Morley (Bellamy Blake), zapytany o to, z kim chciałby, aby współpracował jego bohater, odpowiedział, że z Kane’em, bo mają relację podobną do ojca i syna, dosł. „sort of father-son dynamic”.


Przypominacie sobie, jaki wredny był Kane w pierwszym sezonie? Niektórzy podciągają to do teorii o ojcostwie, twierdząc, że Marcus kochał matkę Blake’ów, i był zrozpaczony po jej egzekucji. To chyba dość naciągane, wydaje mi się, że Kane po prostu miał wtedy taki, a nie inny charakter. Mówiąc o charakterze, Marcus wydaje się też trochę zbyt rozsądny na jakieś romansowanie, nie mówiąc już o dzieciach. Ale cóż, serce nie sługa... Tym bardziej, że już widzieliśmy jego zdolności do romantycznych uniesień.


Jason Rothenberg (producent serialu) zaprzecza tej teorii. Mówi, że brali pod uwagę takie rozwiązanie, ale zrezygnowali. Według niego, Kane nie jest ojcem Bellamy’ego. Dwie rzeczy: po pierwsze, to zawsze może być zmyłka, po drugie, nic tu nie mówi o Octavii, a przecież mogą mieć różnych ojców.


Ponieważ w tym serialu jest trochę grzebania w psychice i przeszłości bohaterów, może twórcy serialu spróbują kiedyś wprowadzić wątek ojca/ojców rodzeństwa Blake’ów. Jestem bardzo ciekawa, czy i jak rozwiążą tą kwestię. Może w którymś odcinku pojawi się scena rodem z Gwiezdnych Wojen.


-potato

4/19/2016

Trzy razy Holmes

UWAGA! Poniżej możesz znaleźć garść spoilerów do serialu Sherlock. Jeśli nie jesteś na bieżąco, zachowaj ostrożność!

Pragnę też zaznaczyć, że nie jestem autorem żadnej z tych teorii. Funkcjonują one w zakamarkach internetu w takiej czy innej formie. Starałam się wymieniać źródła, z których korzystałam, ale możliwe, że coś przegapiłam. Za wszelkie niedopatrzenia z góry przepraszam.




Jak pewnie się orientujecie, już za parę miesięcy powróci nasz ulubiony detektyw-socjopata. Czwarty sezon ma przynieść odpowiedzi na pytania nurtujące nas po trzeciej odsłonie serialu. Co było dla mnie o tyle dziwne, że nie nurtowały mnie żadne pytania. Głównie przez niedoskonałości polskiego tłumaczenia - wiele rzeczy mi umknęło. Dla tych, którzy czują się podobnie, wyłożę teorię na temat istnienia trzeciego brata Holmesa.

Kim jest trzeci brat Holmes?


Oto słowa Mycrofta z ostatniego odcinka trzeciego sezonu, które wywołały prawdziwą burzę w sieci:
I am not given to outbursts of brotherly compassion. You know what happened to the other one. (Nie jestem znany z przypływów braterskiego współczucia. Wiesz, co stało się z tym drugim [w domyśle:bratem])
"The other one"


Według kanonu, czyli dzieł Sir Artura Conan Doyle'a, nie ma żadnego trzeciego brata, chociaż są pewne sugestie na ten temat, podobno sam Sherlock w jedym z opowiadań używa liczby mnogiej - "bracia", jednakże potem poznajemy tylko Mycrofta. Poza kanonem, trzeci brat pojawił się kilkakrotnie (dokładne informacje po angielsku tutaj), m. in.:

* "Sherlock Holmes of Baker Street" Williama S. Baring-Goulda. Jest to "biografia" słynnego detektywa. Mowa w niej o niejakim Sherrinfordzie Holmesie, który jest 9 lat starszy od Sherlocka, czyli 2 lata straszy od Mycrofta. Warto nadmienić, że na początku swojej przygody z Holmesem, Conan Doyle wybrał właśnie imię "Sherrinford" dla swojego bohatera, jednak przed publikacją skrócił je do znanego nam Sherlocka. Autor "Sherlocka Holmesa z Baker Street" oparł się na zdaniu wypowiedzianym przez detektywa w jednym z opowiadań Conan Doyle'a:
My ancestors were country squires who appear to have lead much the same life as is natural to their class. (Moi przodkowie byli dziedzicami ziemskimi, i wydaje się, że prowadzili styl życia typowy dla swojej klasy) - The Adventure of the Greek Interpreter
Logicznym wnioskiem jest to, że w takim razie w rodzinie najstarszy syn dziedziczy dobra ziemskie i musi się nimi zajmować. Idąc dalej tym tropem, skoro najwyraźniej ani Sherlock, ani Mycroft tym się nie zajmują, to znaczy, że jest jakiś trzeci brat, który "zwalnia" ich z tego obowiązku. Moim zdaniem, jest to odrobinę naciągane. Sherlock używa słowa "przodkowie", a więc te czasy mogły dawno przeminąć.

* Sherringford Holmes pojawia się w powieści "All-Consuming Fire" Andy'ego Lane'a. Jest to co prawda książka z uniwersum Doctora Who, ale pojawiaja się tam Watson, a także trzech Holmesów. Imię trzeciego brata jest zapożyczone z wyżej wymienionej biografii, jednak ten autor z niewiadomych powodów dodał w jego środku literkę "g".

* W filmie komediowym "The Adventures of Sherlock Holmes' Smarter Brother" poznajemy dla odmiany młodszego brata, Sigersona Holmesa. Imię Sigerson jest zaczerpnięte z kanonu, właśnie pod tym pseudonimem ukrywał się Sherlock po swojej sfingowaniej śmierci (opowiadanie "The Adventue of the Empty House").

Drobną przesłanką z prac Conan Doyle'a jest to, że według badaczy istniało trzech braci Moriarty, w dodatku każdy miał na imię Jim (prawdopodobnie efekt nieuwagi autora). Niektórzy próbują przenosić to na rodzinę Holmesów, inni dopatrują się tu furtki do przeżycia dla serialowego Jima (o tym dalej).




W dodatku, nawet gdyby Conan Doyle nawet nie miał zamiaru tworzyć trzeciego brata, twórcy serialu bez problemu mogą to zrobić.


Producenci - Steven Moffat i Mark Gatiss


Oczywistą sprawą jest to, że przytoczone wcześniej słowa Mycrofta łączą go w jakiś sposób ze zniknięciem trzeciego brata (o ile ten rzeczywiście istnieje). Możliwe, że przyczynił się do jego śmierci, możliwe, że ten brat zrobił coś bardzo złego, a Myc nie miał wyboru, musiał go skazać/odesłać, podobnie jak Sherlocka na koniec sezonu. Całkiem prawdopodobne jest jednak to, że cała ta sprawa miała miejsce wcześniej, jeszcze kiedy Sherlock był dzieckiem. Może właśnie dlatego patrząc na brata, Mycroft czasem widzi zapłakanego dzieciaka.


Mały Sherry


Na korzyść tej teorii przemawia to, że obaj bracia są mocno skonfliktowani. Może właśnie z powodu trzeciego brata? (Podobną teorię możecie znaleźć tutaj)

Konflikt braci Holmes


Nasze niesnaski to dziecinada... Ludzie przez to cierpią, a wiesz jak to smuci naszą mamę, mówi Mycroft w "Studium w różu". Sherlock odpowiada na to: "To nie ja ją zasmucałem, Mycroft".
Te słowa można dwojako interpretować. Zakładając, że był jakiś trzeci brat, to on mógł być źródłem zmartwień. Albo był to Mycroft, jeśli popełnił jakiś błąd i przez niego coś stało się temu bratu (teoria na temat śmierci trzeciego brata tutaj, po angielsku). Jednakże rodzinka Homesów wygląda na w miarę pogodzoną, gdyby Mycroft skrzywdził brata, myślę, że jego rodzice łatwo by tego nie zapomnieli. Tu z kolei też są dwie opcje: albo Myc nie zrobił nic bezpośrednio, albo mało osob o tym wie. Wie Sherlock, i dlatego ma problemy z dogadaniem się z Mycroftem, wiedzą niektórzy współpracownicy Mycrofta - stąd rozmowa w "Jego ostatniej przysiędze", która oznacza też, że jakikolwiek konflikt istniał między braćmi, wyszedł poza rodzinę i trafił do rządu.
I o co chodzi w tej scenie z "Pustego karawanu"?


SH: Kiedyś miałem się za idiotę.

MH: Obaj mieliśmy cię za idiotę.

"Obaj", czyli Shercroft, czy "obaj" czyli obaj bracia Sherlocka, obaj mądrzejsi od niego, może starsi? Wychodziłoby na to, że im starszy z braci Holmes, tym mądrzejszy. Myc inteligentniejszy od Sherlocka - to wiemy nawet od Conan Doyle'a. Co do trzeciego brata, wskazówką może być króciutki wywiad w dodatkach do "Upiornej Panny Młodej". Kto był w kinie ten wie. Był to już taki moment, że w sieci dosłownie huczało od teorii, i twórcy serialu chyba poczuli, że muszą się wypowiedzieć. Mark Gatiss (producent oraz Mycroft Holmes), zapytany przez Stevena Moffta (także producenta), kto jest najmądrzejszy, Sherlock czy Mycroft, poprawia go tajemniczo na "mądrzejszy". Czyli jest ktoś jeszcze mądrzejszy, a kto mógłby to być, jeśli nie inny Holmes? Moffat, zapytany wprost o pojawienie się trzeciego brata, odpowiedział "poczekajcie, a zobaczycie" - czyli coś jest na rzeczy!

W jakiś sposób może się z tym łączyć wspominany często przez braci pies Rudobrody. Zbyt często jak na zwykłego psa.

Rudobrody w Pałacu

Niektórzy uważają, że Rudobrody jest wizualizacją utraconego brata w pałacu myśli Sherlocka. Prawdziwe wspomnienia były po prostu zbyt bolesne, więc genialny umysł detektywa je przetworzył. Dodatkowo, Rudobrody jest wymieniony jako "pressure point" detektywa w "Jego ostatniej przysiędze". Czy naprawdę Sherlock dałby się tak rozproszyć zwykłym psem?



Więcej o interpretacjach Rudobrodego napiszę w innym poście, to dość obszerny temat.

Rodzi się pytanie: skoro trzeci brat, to KIM on jest? Oczywiście głównym kandydatem jest tu Moriarty. Sprytny i inteligentny, momentami przechytrza Sherlocka... Pasowałoby to też do rzekomych zbrodni brata, które mogłyby owocować konfliktem z rządem oraz Mycroftem.
Did you miss me?

Niektórzy dopatrują się nawet takich powiązań, że w książkach Moriarty był profesorem matematyki, tak jak serialowa matka Holmesów, w dodatku napisał dzieło o podobnym tytule jak jej (książa, którą ogląda Mary Watson w "Jego ostatniej przysiędze").
No dobrze, może i on nawet pasuje, ale co z tego, skoro nie żyje? A może i on, podobnie do Sherlocka, oszukał przeznaczenie? Odsyłam tu do filmiku:



Jednakże, Moriarty nie jest idealnym kandydatem. W końcu Sherl na pewno rozpoznałby w nim brata, i raczej jakoś by zareagował. Osobiście bardziej przemawia do mnie teoria, że tajemniczy brat sterował Moriartym, wykorzystywał go. Tutaj do akcji wkroczyły wszystkie fangirls, które bardzo chętnie widziałyby w tej roli Toma Hiddlestona. 


Tom Holmes?

Sam aktor zaprzecza jakimkolwiek plotkom, ale wiemy, że to dobry znajomy Benedicta Cumberbatcha i Marka Gatissa, a właśnie na tym opiera się casting do Sherlocka - na znajomościach. Fankom tego aktora polecam zwiastuny fanmade:



Nie jestem zwolenniczką Toma jako brata, ale nie mam nic przeciwko jakiemuś tajemniczemu, nowemu bohaterowi. W końcu to nie musi być ktoś, kogo znamy, prawda?


Mimo że cały czas piszę o bracie, równie dobrze może to być siostra. W swojej krótkiej wypowiedzi Mycroft nic nie mówi na temat płci.

“I confess that it is not the situation which I should like to see a sister of mine apply for.” (Przyznaję, nie chciałbym, aby moja siostra znalazła się w takiej sytuacji) - Sherlock Holmes w "The Adventure of the Copper Beeches", A. Conan Doyle
And yet he would always wind up by muttering that no sister of his should ever have accepted such a situation. (I kończyło się na tym, że mruczał, że jego siostra nie zgodziłaby się na taką sytuację) - jak wyżej
Możliwie, że miał na myśli jakąś hipotetyczną siostrę, że gdyby ją miał, to nie chciałby itd. Ale z drugiej strony, chyba by się nie martwił o kogoś, kto nie istnieje (teoria na temat sióstr/braci Holmesa w twórczości Conan Doyle'a tutaj).

Możliwe, że Sherlock ma siostrę, a nie brata


Argumentem za jakimkolwiek rodzeństwem w kanonie jest to, że w czasach wiktoriańskich rodziny były dość duże, a siedem lat różnicy (między Sherlockiem a Mycroftem) to całkiem sporo. Może ta luka była wypełniona narodzinami innych dzieci? Co prawda serialowy Sherlock żyje we współczesnych czasach, ale to nie znaczy, że nie miał większej rodziny.

Jednak to wszystko są tylko spekulacje, tak naprawdę niewiele wiemy, i pewnie nieprędko się dowiemy...




-potato


4/18/2016

Superman w spódnicy

Ostatnio wzięłam się za oglądanie nowego serialu (dopiero skończyła się pierwsza seria) pod tytułem „Supergirl”. Podczas oglądania stwierdziłam, że tak naprawdę jest to tylko podróbka supermana. Postaram się, bez spojlerów, ukazać Wam zarys fabuły.

Kara (główna bohaterka) jest kuzynką Supermana. Udało im się uciec z rodzinnej planety – Kryptonu, przed jej wybuchem. Nie wiedzieć czemu dziewczyna ukrywa swoje moce (mimo że są takie same, jak Supermana), podczas gdy jej kuzyn staje się superbohaterem. Potem „przez przypadek” Kara musi użyć swoich mocy (by uratować bliską osobę) i ukazać się światu jako Supergirl.

Tak. Brzmi obiecująco. I takie było. A potem, gdy oczekiwałam na emocje i rozwój akcji, okazało się... że się przeliczyłam. W następnych odcinkach nie działo się nic nadzwyczajnego. Superbohaterka pokonuje jakiś złoczyńców nie z tej planety (oczywiście nikogo nie zabijając). Przekonuje wszystkich, że „razem jesteśmy silniejsi”, „przyjaźń to magia” itd.

Osobiście oglądam ten serial dla odprężenia. Lekki, przyjemny... Trochę trąci gimbazą, co zauważą starsi/dojrzalsi widzowie. Polecam go jednak ludziom na zabicie czasu oraz tym, którzy lubią seriale o superbohaterach.

W „Supergirl” podoba mi się to, że świat ratuje dziewczyna. W większości filmów i seriali tego typu to facet jest superbohaterem. Dlatego cieszę się, że stworzono kogoś takiego jak Supergil.


Tytuł: Supergirl
Ilość odcinków: 20 (jedna seria)

Moja ocena: 6/10


~Pirania

Dla zainteresowanych zwiastun:

4/17/2016

Wstrząśnięty nie zmieszany, czyli 24 film o Bondzie

W listopadzie minionego roku miał premierę 24 już film o agencie 007. W role kultowego Bonda ponownie wcielił się Daniel Craig. Niestety aktor dobija już do 50-tki, więc to był jego ostatni występ w roli agenta Jej Królewskiej Mości.

Plusy tego filmu to gra aktorska Daniela Craiga i ogólny zarys fabuły. Całość oczywiście opiera się na walce Bonda ze złymi wariatami i uwodzeniu każdej dziewczyny jaka się trafi , jednak  tym filmie do fabuły dodatkowo wprowadzono, jak to w filmach z Craigiem, wspomnienia z przeszłości Bonda. 007 spotyka dawno niewidzianego członka rodziny, a ich relacje nie są najlepsze.

James Bond i Aston Martin DB10

Oprócz tego do agencji dochodzą nowi ludzie,  co na pierwszy rzut oka zwiastuje kłopoty. I tak też było: Bond został zawieszony, rząd chce zlikwidować program 00, siedziba MI6 została zrównana z ziemią, a Aston Martin utopiony w rzece.


Ponieważ Spectre kończy czteroczęściową mini-serie z udziałem Craiga, trzeba było rozplątać fabułę, wyjaśnić niewyjaśnione sprawy , a oprócz tego oryginalnie zakończyć film. To ostatnie zostało spełnione aż za dobrze: Bond odszedł z agencji (ponownie) i odjechał kultowym Astonem Martinem DB5 z nową laską. Pytanie: czy to dobrze? Według mnie w tamtej scenie została naruszona idea samego Bonda.

Spectre nie podobał mi się aż tak, jak inne Bondy. Sądzę, że twórcy Bondyzmu po hicie jakim było Skyfall chcieli dodać coś oryginalnego od siebie i przedobrzyli, jednak zachęcam każdego do obejrzenia tego filmu.


Moja ocena: 6/10

~BO$$

Zachęcam do obejrzenia zwiastunu:


4/16/2016

Nadchodzi wojna bohaterów!

Już 6 maja w kinach pojawi się nowy marvelowski film, o którym ostatnio wiele się słyszy. Niedługo będzie można obejrzeć trzecią część "Kapitana Ameryki", zatytułowaną "Wojna bohaterów" (beznadziejnie przetłumaczone z angielskiego "Civil War"). Wszędzie pojawiają się posty z tekstami typu "Po czyjej stronie jesteś?"

W filmie, jak wskazuje tytuł, superbohaterowie będą mierzyć się ze sobą nawzajem. Główną rolę w sporze odgrywa oczywiście Steve Rogers (Kapitan Ameryka) i jego były przyjaciel Tony Stark (Iron-man). Obydwaj bohaterowie mają swoje teamy, w których skład wchodzi część Avengersów oraz inne postacie, które znamy z pozostałych filmów Marvela.

A ty? Po czyjej stronie jesteś?

Przez dłuższy czas na różnych forach pojawiały się dyskusje odnośnie tego, czy w "Wojnie bohaterów" pojawi się Spider-man. Owszem. Pojawi się. Niestety nie zagra go już Andrew Garfield (z "Niesamowitego Spider-mana"), ale jakiś nieznany małolat - bodajże Tom Holland. Nie do końca wiadomo jednak, czyją stronę trzyma ten bohater. Ze zwiastunu wynika, że będzie w teamie Iron-mana. Możliwe, że będzie jednak postacią neutralną. Poza tym Spidey przeszedł jakąś ewolucję - kiedy jest zły, zwężają mu się oczy (mimo że ma maskę!) i takie inne bajery...

Zwiastun do "Kapitana Ameryki" (ze Spider-manem)

Obawiam się jednak, że film może nie być wart takiego oczekiwania w napięciu i okaże się totalną porażką. Jest duże prawdopodobieństwo, że nikt nie wygra "wojny bohaterów", lecz wszyscy się pogodzą i będą żyli długo i szczęśliwie... Takie happy endy zdarzały się już w filmach Marvela.

Mam nadzieję, że film dostarczy widzom świetnych wrażeń i nie stanie się tylko banalną strzelanką (bez obrazy dla banalnych strzelanek). Na blogu pojawi się na pewno recenzja "Kapitana Ameryki", jak najprędzej po premierze filmu :)

~Pirania


4/01/2016

Axl Rose w AC/DC??!!

Ostatnio dużo słyszy się o Axlu Rose. Chociażby o tym, że Guns N’ Roses ma zagrać w starym składzie, ze Slashem. Albo o tym, że Axl będzie występował z AC/DC, jako wokalista zespołu.

Axl w AC/DC?! To nie prima aprilis.

AC/DC miało zaplanowaną trasę koncertową, ale nie mogła ona się odbyć ze względu na stan zdrowotny Briana Johnsona, któremu dalsze koncerty groziły utratą słuchu. Zespół postanowił przełożyć trasę, udało mu się jednak znaleźć zastępczego wokalistę – Axl Rose ma śpiewać razem z nim na tournée.

Ale nie martwcie się – Axl ma występować z AC/DC tylko gościnnie. Sorry, ale nie wyobrażam sobie, żeby lider GNR został na stałe w tym zespole.

„Lidera Guns N'Roses widziano w Atlancie, opuszczającego salę prób, w której pracowała też grupa AC/DC.” – podają artykuły dotyczące tego tematu. Nie ma jeszcze „autentycznych faktów” dotyczących wspólnych koncertów AC/DC i Axla, ale wszystko wskazuje na to, że naprawdę się odbędą.

Mam nadzieję na większą dawkę informacji, potwierdzających te plotki.

~Pirania


Ps. Pamiętacie jeden z moich pierwszych wpisów, który dotyczył nowego albumu Bon Jovi? Do tej pory nie widać żadnych newsów odnośnie płyty, mimo że miała ukazać się już w marcu. Marzec się skończył, a premiera This House Is Not For Sale najwyraźniej została przesunięta...