Kara (główna bohaterka) jest kuzynką Supermana. Udało im się uciec z rodzinnej planety – Kryptonu, przed jej wybuchem. Nie wiedzieć czemu dziewczyna ukrywa swoje moce (mimo że są takie same, jak Supermana), podczas gdy jej kuzyn staje się superbohaterem. Potem „przez przypadek” Kara musi użyć swoich mocy (by uratować bliską osobę) i ukazać się światu jako Supergirl.
Tak. Brzmi obiecująco. I takie było. A potem, gdy oczekiwałam na emocje i rozwój akcji, okazało się... że się przeliczyłam. W następnych odcinkach nie działo się nic nadzwyczajnego. Superbohaterka pokonuje jakiś złoczyńców nie z tej planety (oczywiście nikogo nie zabijając). Przekonuje wszystkich, że „razem jesteśmy silniejsi”, „przyjaźń to magia” itd.
Osobiście oglądam ten serial dla odprężenia. Lekki, przyjemny... Trochę trąci gimbazą, co zauważą starsi/dojrzalsi widzowie. Polecam go jednak ludziom na zabicie czasu oraz tym, którzy lubią seriale o superbohaterach.
W „Supergirl” podoba mi się to, że świat ratuje dziewczyna. W większości filmów i seriali tego typu to facet jest superbohaterem. Dlatego cieszę się, że stworzono kogoś takiego jak Supergil.
Tytuł: Supergirl
Ilość odcinków: 20 (jedna seria)
Moja ocena: 6/10
~Pirania
Dla zainteresowanych zwiastun:
Trochę słabiacki serial,100% gimbaza... winn super :D i jonn jonnz, choć ma mega odstające uszy -mio
OdpowiedzUsuńTeż tak sądzę. A to, że serial jest gimbusiarski najbardziej zawdzięczamy głównej bohaterce ;)
Usuń~Pirania